05.09.2013 – Poznajcie AdBustera!

5 września 2013 by Fundacja Peritia / / 0 Comments

Czy znacie Marka Hoffmana? Zapewne kojarzycie jego program na YouTube "AdBuster". Stosunkowo od niedawna podbija serwis YouTube i ma głowę pełną nowych pomysłów. W końcu prawie 43 miliony wyświetleń* ( to więcej niż liczba mieszkańców naszego kraju) i ponad 380 tysięcy subskrypcji** mówią same za siebie. A same początki? Czasami losem rządzi przypadek. Ale nieprzypadkowo Marek był naszym gościem podczas III edycji WPiK.

Jeśli jakimś cudem nie poznałeś jeszcze AdBustera, kliknij -> LINK

WPiK: Jak wyglądało Twoje życie przed AdBusterem?

MH: Gotowało się we mnie od pomysłów. Nieraz kuriozalnych, czasem jak w "Młodym Techniku" -"genialnych, zwariowanych i takich sobie". Jednocześnie nie robiłem nic wyjątkowego, wszystkie te pomysły realizowałem tylko we własnej głowie.

 Czy koncepcja AdBustera rodziła się w Twojej głowie etapami czy może było to olśnienie?

Od pomysłu do realizacji był spory odcinek czasu. Przez kilka lat, co jakiś czas ten pomysł powracał, ale nie do końca wiedziałem w jaką ubrać go formę i na jakiej platformie go zrealizować. YouTube był strzałem w dziesiątkę, bo to obecnie najlepszy sposób na
pokazanie siebie.

Profil AdBustera na Facebook’u lubi już ponad 100 000 fanów, kanał na YouTubie ma ponad 270 000 subskrypcji, a najpopularniejsza konfrontacja ma ponad 1,5 mln wyświetleń. Jak radzisz sobie z taką popularnością?

Popularność to bardzo przyjemny skutek uboczny prowadzenia tego kanału. Dla ludzi, którzy mnie nie oglądają, lub nie kojarzą, może wydawać się, że koloryzuję, ale ja naprawdę jestem rozpoznawany i to bardzo często. Trudno tu mówić o "radzeniu sobie" z popularnością. W zasadzie nie przeszkadza mi ona. Przynajmniej na razie.

Czy spodziewałeś się, że Twoje filmy staną się tak popularne?

Absolutnie nie. Nigdy nie wierzyłem w siebie i tak było też w przypadku AdBustera. Napływ widzów i odsłon był dla mnie zaskoczeniem. Teraz, kiedy zaprzyjaźniłem się już z tą youtubową społecznością, mogę przewidzieć, że ten i ten film stanie się popularny. Wiem czego oczekują widzowie. Na początku nie miałem o tym pojęcia i trochę strzelałem w ciemno.

Uważasz się za gwiazdę Internetu?

A mogę być nieskromny? Teraz już tak – uważam się za gwiazdę Internetu. Oczywiście nie jest tak, że budzę się rano z myślą "jestem gwiazdą, czas wstawać". Ale kiedy już wstanę i idę po świeże bułki, po drodze do sklepu spotykam młodych ludzi, którzy chcą sobie zrobić ze mną zdjęcie. Na początku mnie to dziwiło, ale pomyślałem sobie – przecież ja też oglądam YouTube, gdybym spotkał na ulicy kogoś znanego, też bym go pozdrowił. Gwiazdy mają to do siebie, że są widzialne i rozpoznawalne. Nie są anonimowe. Ja w zasadzie nigdzie nie mogę czuć się anonimowy, rozpoznają mnie i młodsi i starsi. Więc…?

Skąd czerpiesz pomysły? Jak dobierasz produkty?

Pomysły nasuwają się same. A nawet jeśli nie, to przysyłają je widzowie. Nasz rodzimy rynek reklamowy to ogromne źródło i aż dziw, że przede mną nie znalazł się nikt, kto zechciałby zająć się tym, czym ja teraz.

 Jakiego produktu nigdy nie sprawdzisz?

Lakieru do paznokci i pieluchomajtek dla dorosłych. A takie propozycje przysyłają mi moi widzowie dość często. Nie i już. Wystarczył mi tusz do rzęs, który przetestowałem oczywiście na sobie. Okropne uczucie.

Wynik której konfrontacji zaskoczył Cię najbardziej?

Chyba tej słynnej konfrontacji z proszkiem do prania, brudzącą mikstura i trzema parami bawełnianych rękawiczek. Serio, nie spodziewałem się takiego wyniku. I co najważniejsze -nikt mi za ten wynik nie zapłacił, podobnie jak za żaden inny wynik. "Konfrontacja lateksowa" też była zaskakująca, ale w druga stronę. No i moje pożegnanie ze starym telefonem… Nikt nie spodziewał się, że przetrwa takie sponiewieranie.

W ubiegłym roku wziąłeś udział w pierwszej edycji konkursu YouTube NextUp, który
obejmował Europę. Otworzony przez Ciebie zupełnie nowy kanał “Być Jak Jan Błachowicz” został wybrany przez europejskie jury za jeden z dwóch najlepszych w Polsce i jeden z dwudziestu pięciu najlepszych w Europie pomysłów na nowy kanał. Co to dla Ciebie znaczy?

Że będę jeszcze większą gwiazdą. A tak poważnie – to ogromne wyróżnienie. Dzięki wygranej, mogę bardzo swobodnie realizować nie tylko ten nowy, zwycięski projekt, ale też mój dotychczasowy. 

Być Jak Jan Błachowicz. Co to za projekt?

To projekt mający dwa cele. Pierwszy – mój własny cel, czyli tak jak w tytule – być jak Jan Błachowicz. Drugim, nieco ukrytym między wierszami i zasadniczo nadrzędnym celem jest zachęcenie młodych ludzi to zmiany swojego trybu życia. Do aktywnego uprawiania sportu. Być może sportów walki. To mniej istotne. Ten drugi cel już powoli udaje mi się realizować…

Jesteś do niego podobny?

Jeszcze nie poznałem go osobiście, więc nie wiem. Z twarzy na pewno. Z postury już nieco mniej. Ale wszystko przede mną.

Dlaczego chcesz być taki jak Jan Błachowicz?

Myślę, że każdy chciałby być jak Jan Błachowicz. Dlaczego wybrałem właśnie jego, a nie jakiegoś superbohatera? Janek jest trochę superbohaterem. Osiągnął wielki sukces na polu, które dla siebie wybrał. Czy nie tego byśmy sami sobie życzyli?

Po dwóch latach treningów z kim staniesz na ringu? Może z Najmanem?

Może z Najmanem! Chciałbym być na tyle dobrym zawodnikiem, żeby z nim walczyć. To oznaczałoby sukces projektu i jego bardzo ciekawe zakończenie. Ale nie przeciwnik jest najważniejszy. Ważne, żeby moją finałową walkę zobaczyło milion ludzi. Wtedy mógłbym zejść z ringu i powiedzieć "zrobiłem to".

Ile osób zaangażowanych jest w produkcję Twoich filmów?

Około ćwierć miliona. Filmy oczywiście realizuję sam, lub z pomocą operatora, ale pomysły i potrzeby zgłaszają mi widzowie. Można powiedzieć, że nawet finansują moje produkcje. I to oni mogą się czuć współproducentami moich kanałów. I tak powinno być.

Trudno jest utrzymać popularność w Internecie?

Myślę że trudno. To jest dość cienki lód i jak się nie wie gdzie postawić nogę, to można się poślizgnąć. Lub co gorsze, wpaść w przerębel i utonąć. Konkurencja nie śpi, a widzowie są wymagający. 

Jakie cechy są niezbędne, by tak jak Ty, prowadząc vloga zarabiać na nim?

Mówi się, że osobowość. Ale to nie wystarczy. Trzeba jeszcze znać społeczność, z która się obcuje. Trzeba wiedzieć co ludzie lubią, odkryć to w sobie i jeszcze ładnie to pokazać. Prosty przepis na sukces.

Czy pomimo braku tych cech można osiągnąć sukces w sieci?

Bywają takie przypadki. Sukcesem bym tego nie nazwał, ale są ludzie, którzy na YouTubie zyskują popularność dzięki swojej nieprzeciętnej głupocie/urodzie/niecodziennemu talentowi/niecodziennym poglądom. Są też tacy, którzy zupełnie nieświadomie osiągają chwilową popularność, ale nie wiedzą jak ją "pociągnąć". Internet ma to do siebie, że nigdy nie zgadniemy, kto lub co będzie popularne w przyszłym tygodniu.

W ostatnich latach pojawiło się bardzo dużo vlogów. Niektóre kanały zasługują na uwagę, inne nie. Jak Ty oceniasz vlogerów w Polsce i na świecie?

Wystarczy spojrzeć na Top100 polskich kanałów. Zdecydowana większość to kanały o grach
komputerowych. Takie kanały nie istnieją dla użytkownika, który nie jest graczem. Gdyby je skreślić, zostaje kilkanaście kanałów, z czego połowa to kanały raperów i ich wytwórni. Zostaje zatem garstka twórców robiących prawdziwe show, czy dzielących się ciekawymi informacjami w atrakcyjnej formie. Zatem – nie jest najlepiej.

Czy każdego, kto zamieszcza film na YouTubie można nazwać vlogerem?

Na to pytanie najlepiej odpowiedziałby vloger. Vlog to coś w rodzaju pamiętnika. Włączam kamerę i odpowiadam co mnie ciekawego spotkało, wtrącam dygresje, przemyślenia na konkretny temat. Vlogiem na pewno nie jest AdBuster. Bliższy vlogowi jest mój drugi kanał
– BJJB. Pokazuję w nim część swojego życia, a to jest właśnie ideą vlogowania.

Czego brakuje polskiemu YouTubowi, by mógł dorównać temu zza oceanu?

Zaoceaniczności? Trudno powiedzieć. Polski YouTube jest polski i to sprawia, że jest jaki jest. "Polskie piekiełko" nie ominęło YouTuba. Na szczęście jesteśmy na dobrej drodze. Dojrzewamy. Przejmujemy dobre wzorce. Mam nadzieję.

AdBuster podbił polski Internet. Czy jest coś jeszcze, co chcesz osiągnąć w “biznesie”vlogów?

Chciałbym zrealizować wszystkie swoje pomysły, które ciągle tkwią mi w głowie, tak jak niegdyś pomysł na AdBustera. Niestety, zdaję sobie sprawę, że ludzie w pewnym momencie mogą mieć mnie dosyć. Może niektóre z tych pomysłów poczekają, aż poprzednie ustąpią im miejsca…
 

*,** Dane na dzień 05.09.2013

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

15 − one =

 
Jesteśmy na:

Polub nas!



Masz sugestię? Daj znać!

Odwiedziło nas:
osób
Dziękujemy!

Kontakt

Fundacja Kształcenia Ustawicznego PERITIA
ul. Artura Grottgera 16/1
60-758 Poznań

KRS: 0000352885

Tel. +48 502 623 505
Email: biuro@fundacjaperitia.pl
  • Facebook
  • GoldenLine